dzisiaj zrecenzujemy sobie wycieczkę, na której byłam w dniach 5-6 czerwca 2018 r.
zapraszam do czytanka!!
***
na miejsce dostaliśmy się pociągiem. siedziałam w wagonie bez przedziałów. otaczały mnie same stare babuszki. mimo to, podróż przebiegła bezpiecznie. och, jak mogłabym zapomnieć. w pociągu był pan z papugą na ramieniu. swoją drogą, ta papużka była urocza.
później szliśmy na prom. ktoś puścił disco polo z głośnika. po drugiej stronie ulicy stał jakiś żul - patrzył się na nas i na koniec pokazał KCIUKA W GÓRĘ XDDDDD
ale to nie koniec! później szła jakaś pani z psem i wołała do tego psa MARIUSZ. tak. pies miał na imię mariusz. chcę tylko powiedzieć, że mój pan od historii również ma tak na imię.
następnie płynęliśmy promem. jak już dopłynęliśmy, to okazało się, że jest jakiś problem z domkami i nie starczy dla każdego.
wiecie co sobie wtedy pomyślałam?
"no kurwa, co za pojebana organizacja"
tak było.
na szczęście udało mi się trafić do pokoju z bardzo fajnymi osobami ^^
a co do domków, w których mieszkaliśmy... śmierdziało w nich księdzem, który uczy nas religii. naprawdę. w domkach tych, było cholernie zimno. poważnie. spałam w bluzie, a i tak zamarzałam.
pierwszy dzień minął baaaaaardzo milutko!
spałam tylko godzinę. i byłam tak zmęczona, że czułam się jakbym była pijana.
podsumowanie pierwszego dnia:
później szliśmy na prom. ktoś puścił disco polo z głośnika. po drugiej stronie ulicy stał jakiś żul - patrzył się na nas i na koniec pokazał KCIUKA W GÓRĘ XDDDDD
ale to nie koniec! później szła jakaś pani z psem i wołała do tego psa MARIUSZ. tak. pies miał na imię mariusz. chcę tylko powiedzieć, że mój pan od historii również ma tak na imię.
następnie płynęliśmy promem. jak już dopłynęliśmy, to okazało się, że jest jakiś problem z domkami i nie starczy dla każdego.
wiecie co sobie wtedy pomyślałam?
"no kurwa, co za pojebana organizacja"
tak było.
na szczęście udało mi się trafić do pokoju z bardzo fajnymi osobami ^^
a co do domków, w których mieszkaliśmy... śmierdziało w nich księdzem, który uczy nas religii. naprawdę. w domkach tych, było cholernie zimno. poważnie. spałam w bluzie, a i tak zamarzałam.
pierwszy dzień minął baaaaaardzo milutko!
spałam tylko godzinę. i byłam tak zmęczona, że czułam się jakbym była pijana.
podsumowanie pierwszego dnia:
- moje współlokatorki zarwały hamak
- oglądaliśmy "kuchenne rewolucje"
- kąpaliśmy się w jeziorze
- zrobiliśmy z naszego domku palarnię
- MAAAAARIUSZ! MAAAAARIUSZ!
- spałam tylko godzinę
- chłopaki z innego domku robili sobie rozgrzewający napój - ciepła woda + cukierki. podobno dobre.
- nauczyciele niby chodzili po domkach jakoś po północy, ale u nas nikt nie był (?)
- obok naszego domku mieszkała jakaś rodzinka. wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że ubzdurałam sobie, że to typowa prawicowa rodzina. wyglądali na takich.
- prawie zamarzłam
- to było jak survival
drugi dzień był nudny, w sumie. oprócz tego, że większość osób źle się czuła (w tym ja) to kupiłam sobie książkę ("lśnienie", jakby kogoś to interesowało) i dobre lody. poza tym, mój kolega (pseudonim kuskus) powiedział, że wredna baba ze mnie jest. to nieprawda. ja jestem bardzo miła.
tak więc:
ogólna ocena wycieczki to 7/10. mimo wielu niedoskonałości, było bardzo fajnie. mam nadzieję, że inni wycieczkowicze bawili się równie dobrze.
(a to jakiś randomowy meme z dudełkiem)

Zdecydowanie niewyczerpany temat, o panu z papugą można by napisać więcej.
OdpowiedzUsuńA gdzie wzmianka o prawicowej rodzince?! ;<
No dobrze, już jest.
Usuńjeszcze później mam zamiar edytować tego posta i napisać więcej, bo teraz średnio mi się chciało XD
Usuń